wtorek, 27 sierpnia 2013

Stereotypy na temat Japończyków

Na wstępie chciałabym przeprosić, że tak rzadko się odzywam, jednak wynika to z tego, że przez ostatnie kilka dni jestem okropnie zajęta przez końcowe planowanie ślubu i ogółem przeprowadzkę do Japonii. Jednak mogę obiecać, że zaraz po ślubie i powrocie do Japonii zacznę odzywać się bardzo regularnie i jak najczęściej będzie to możliwe.
No ale przechodząc do tematu mojego dzisiejszego postu, chciałabym dziś obalić kilka stereotypów na temat Japończyków, które są non stop przekazywane nie tylko pomiędzy młodymi dziewczynami dopiero zaczynającymi fascynację Azją ale w ogóle polskiego fandomu.

Wszyscy Japończycy są okropnie niscy. 

Mam 166cm wzrostu, czyli nie jestem wysoka, mam raczej bardzo przeciętny wzrost, jednak mój narzeczony jest ode mnie mniej więcej o głowę wyższy, a i tak po mimo to będąc w Japonii co chwilę bardzo dziwił mnie widok młodych Japończyków wyższych od nas. Oczywiście wielu Japończyków jest niziutka, taka już natura Azjatów, co nie zmienia faktu, że tak jak i w Korei, w Japonii można co chwilę wpaść na mężczyznę z ponad przeciętnym wzrostem.

Japończycy są romantyczni.

Niestety niektórzy bardzo mylą to co widzą w filmach (z naciskiem na koreańskich) z rzeczywistością.
Prawda jest taka, że Japończycy są bardzo skryci, nie przepadają za okazywaniem uczuć a by usłyszeć od nich zwykłe "lubię" trzeba naprawdę długo się naczekać. Jeżdżąc pociągami dość trudno jest zaobserwować przytulające się pary co w Europie jest zjawiskiem raczej zupełnie normalnym.
Poza tym wychodząc wieczorem na miasto bardzo łatwo zauważyć duże grupy mężczyzn w białych koszulach w pobliskich barach. Oznacza to, że wiele japońskich żon musi czekać do późno wieczornych lub nawet nocnych godzin na powrót męża, ponieważ on ze znajomymi z biura i szefem postanowili wybrać się na wspólną kolację. Bardzo często szef lub któryś ze współpracowników postanawia iść całą grupą nie do zwyczajnych barów lecz tych z półnagimi dziewczętami i niestety w takiej sytuacji żony danych Japończyków nie mają nawet możliwości sprzeciwu, m.in. dlatego, że Japończycy za nic w świecie nie chcą sprzeciwić się i tym samym mniej lub więcej podpaść szefowi.


Większość Japończyków jest zabójczo przystojna.

No cóż, realia są raczej dość smutne.
Będąc w Japonii, zdarzało mi się spotkać przystojnego mężczyznę, jednak prawda jest taka, że większość z tych spotykanych w centrum Tokio jest albo bardzo przeciętna albo wręcz... brzydka.
Nawet gdy po raz pierwszy przechodziłam koło klubów z hostami niemalże przecierałam oczy ze zdziwienia widząc okrągłych, niskawych i naprawdę mało przystojnych chłopaków, których ratowała trochę tylko charakterystyczna fryzura hostów i garnitur, w którym chyba każdy mężczyzna wygląda 100% lepiej. :)



Mam nadzieję, że podobał wam się ten post, jeśli chcielibyście więcej podobnych postaram się częściej pisać tego typu moje opinie i ciekawostki o Japonii. ^^
Chciałabym podkreślić tylko, że wszystko czym się tu podzieliłam jest tylko i wyłącznie moją opinią, tym co zaobserwowałam podczas pobytu w Japonii i zasłyszałam od narzeczonego. Z pewnością nie jest to moja próba tworzenia kolejnych stereotypów.

W kolejnym poście planuję napisać i kilku rzeczach od których mimowolnie uzależniłam się podczas pobytu w Japonii. ^_^

środa, 7 sierpnia 2013

Kosmetyki z którymi się nie rozstaję ^_^

Chyba każdy ma kilka kosmetyków, z którymi niemalże się nie rozstaje.
Wszystkie kosmetyki, które tu wymienię używam non stop od roku do kilku lat więc mogę je szczerze wszystkim polecić. ^_^
Zacznę od moich dwóch ulubionych kosmetyków pielęgnujących do twarzy.

Żel oczyszczający do twarzy Effaclar francuskiej firmy La Roche-Posay.
Jest to najlepszy żel oczyszczający jaki miałam okazję do tej pory używać. Pachnie bardzo ładnie, dobrze się pieni i oczyszcza i jest baaardzo wydajny. ^^ Używam go od 15 miesięcy ale wciąż go trochę mam więc wydaje mi się, że przy używaniu go każdego dnia wieczorem opakowanie 200ml wystarczy spokojnie na półtora roku. Czemu używam go tylko wieczorem? Jest tak ponieważ jedynym (choć jak dla mnie mało znaczącym) minusem tego kosmetyku jest to, że lekko 'ściąga' skórę. Mi zazwyczaj natychmiastowo pomaga krem Nivea, ale rano zaraz przed nałożeniem makijażu może być to dla niektórych już większy problem. Lubię używać go też jako żelu do częściowego demakijażu.
Nie wiem jak dla was, ale dla mnie większość produktów Nivea jest zawsze najlepszym wyborem. Z kremem widocznym na zdjęciu się nie rozstaje. DOSŁOWNIE. Nawet gdziekolwiek wychodząc na dłużej niż 20minut muszę mieć przy sobie choćby mały pojemniczek tego kremu. ^^ Każdy kto zna mnie w życiu realnym wie, że jestem uzależniona od kremów do rąk. Używam je minimum 5 razy na godzinę i jestem bardzo wybredna jeśli o nie chodzi, ale krem firmy Nivea jest jednym z dwóch kremów do ciała, które pasują mi pod każdym względem. Narzeczony przy okazji pobytu w Singapurze przywiózł mi do Japonii kilka opakowań tego kremu, gdyż w Japonii jest dość ciężko dostępny a w dodatku bardzo drogi w porównaniu do cen w wielu innych krajach.
Oczyszczający i matujący tonik firmy Nivea spodobał mi się do tego stopnia, że gdy pierwsza butelka zaczynała się powoli kończyć od razu kupiłam drugą. ^^ Dobrze oczyszcza i jest delikatny dla skóry.
Na zdjęciu widnieją moje dwa ulubione kremy BB: Hot Pink Super Plus Beblesh Balm od SKIN79 (wybaczcie butelkę ubrudzoną perłowym cieniem ^^") i By Flower BB Cream 01 od Nature Republic. O kremie firmy Nature Republic pisałam już dokładnie tutaj. Wspominałam tam też o kremie firmy SKIN79, który choć jest dla mnie troszkę za ciemny to jest gęstszy od By Flower więc o wiele lepiej sprawuje się przy jakichś większych niedoskonałościach.
Nigdy nie rozstaję się z dobrą szminką i ochronną pomadką. Już od prawie trzech lat używam szminek japońskiej firmy Kanebo a tej widocznej na zdjęciu (kolor DR-03) nie można już tak łatwo dostać więc często muszę obejść kilka japońskich drogerii nim ją znajdę. Ostatnim razem zakupiłam od razu 3 by mieć pewność, że nie zabraknie mi ich przez co najmniej kolejne 3 lata. ^^
Od około dwóch lat bardzo lubuję się w pomadkach labello, bo nie dość, że dobrze nawilżają usta to mają także naprawdę duży wybór jeśli chodzi o kolory i zapachy i są przyjemnie słodkie.Ta ze zdjęcia to Fruity Shine - Cherry ale posiadam w domu co najmniej 4 inne smaki. ^_^
Róż firmy Kanebo (kolor PK-3) jest już kilku lat moim ulubionym. Tak samo jak i szminka tej firmy jest on już raczej ciężko dostępny w sklepach ale tak samo jak ze szminką, wystarczy odwiedzić kilka drogerii w Japonii i w którejś z nich z pewnością wciąż można go kupić. Obydwa produkty widziałam sprzedawane także na ebayu.
Perłowy cien ze zdjecia to chyba jeden z najtańszych dostępnych cieni dobrej jakości ponieważ można kupić go w austriackiej drogeri BIPA i jest to już mój drugi cień firmy b.pretty, ten na zdjęciu to kolor 101 snow. Na żadnym z nich się jeszcze nie zawiodłam, bo nie dość, że są ładnie napigmentowane to są także bardzo wydajne.
Choć nie przepadam za japońską firmą Fasio to akurat ta wodoodporna mascara do brwi naprawdę mi się spodobała. Dobrze się rozprowadza i ma idealny kolor (BR 301), gdyż jest on niemalże identyczny z kolorem moich włosów, czyli taki ciemny blond z rudo-złotym odcieniem.^^
Dwa cienie widniejące na zdjęciu powyżej to cienie na których bazuje 99% moich makijaży oczu. Są to już moje drugie opakowania tych cieni, ponieważ lepszych w tej cenie do tej pory nie używałam. Ten po lewej to Vise kolor PK-3 japońskiej firmy Kose, który jak wszystkie cienie tej firmy ma bardzo słodkie, cukierkowe opakowanie ^_^, natomiast ten po prawej to cień japońskiej firmy Chifure. Nie znam jego koloru bo zwyczajnie nie widzę takiego oznakowania na tyle opakowania, ale sam cień jest idealny do jakichkolwiek makijaży inspirowanych stylem gyaru lub nawet ulzzang. :)

A więc to by było chyba na tyle. Oczywiście mam wiele więcej niezbędnych kosmetyków ale są to podstawy typu eyeliner w żelu czy tusz do rzęs, które raczej każdy posiada w swojej kosmetyczce, tym bardziej, że te, które ja używam w tym momencie są firm, które można spotkać w każdej europejskiej drogerii. Mam nadzieję, że przyda wam się ten post i może ktoś z was skusi się na kupno z którychś z wymienionych kosmetyków. ^^