środa, 7 sierpnia 2013

Kosmetyki z którymi się nie rozstaję ^_^

Chyba każdy ma kilka kosmetyków, z którymi niemalże się nie rozstaje.
Wszystkie kosmetyki, które tu wymienię używam non stop od roku do kilku lat więc mogę je szczerze wszystkim polecić. ^_^
Zacznę od moich dwóch ulubionych kosmetyków pielęgnujących do twarzy.

Żel oczyszczający do twarzy Effaclar francuskiej firmy La Roche-Posay.
Jest to najlepszy żel oczyszczający jaki miałam okazję do tej pory używać. Pachnie bardzo ładnie, dobrze się pieni i oczyszcza i jest baaardzo wydajny. ^^ Używam go od 15 miesięcy ale wciąż go trochę mam więc wydaje mi się, że przy używaniu go każdego dnia wieczorem opakowanie 200ml wystarczy spokojnie na półtora roku. Czemu używam go tylko wieczorem? Jest tak ponieważ jedynym (choć jak dla mnie mało znaczącym) minusem tego kosmetyku jest to, że lekko 'ściąga' skórę. Mi zazwyczaj natychmiastowo pomaga krem Nivea, ale rano zaraz przed nałożeniem makijażu może być to dla niektórych już większy problem. Lubię używać go też jako żelu do częściowego demakijażu.
Nie wiem jak dla was, ale dla mnie większość produktów Nivea jest zawsze najlepszym wyborem. Z kremem widocznym na zdjęciu się nie rozstaje. DOSŁOWNIE. Nawet gdziekolwiek wychodząc na dłużej niż 20minut muszę mieć przy sobie choćby mały pojemniczek tego kremu. ^^ Każdy kto zna mnie w życiu realnym wie, że jestem uzależniona od kremów do rąk. Używam je minimum 5 razy na godzinę i jestem bardzo wybredna jeśli o nie chodzi, ale krem firmy Nivea jest jednym z dwóch kremów do ciała, które pasują mi pod każdym względem. Narzeczony przy okazji pobytu w Singapurze przywiózł mi do Japonii kilka opakowań tego kremu, gdyż w Japonii jest dość ciężko dostępny a w dodatku bardzo drogi w porównaniu do cen w wielu innych krajach.
Oczyszczający i matujący tonik firmy Nivea spodobał mi się do tego stopnia, że gdy pierwsza butelka zaczynała się powoli kończyć od razu kupiłam drugą. ^^ Dobrze oczyszcza i jest delikatny dla skóry.
Na zdjęciu widnieją moje dwa ulubione kremy BB: Hot Pink Super Plus Beblesh Balm od SKIN79 (wybaczcie butelkę ubrudzoną perłowym cieniem ^^") i By Flower BB Cream 01 od Nature Republic. O kremie firmy Nature Republic pisałam już dokładnie tutaj. Wspominałam tam też o kremie firmy SKIN79, który choć jest dla mnie troszkę za ciemny to jest gęstszy od By Flower więc o wiele lepiej sprawuje się przy jakichś większych niedoskonałościach.
Nigdy nie rozstaję się z dobrą szminką i ochronną pomadką. Już od prawie trzech lat używam szminek japońskiej firmy Kanebo a tej widocznej na zdjęciu (kolor DR-03) nie można już tak łatwo dostać więc często muszę obejść kilka japońskich drogerii nim ją znajdę. Ostatnim razem zakupiłam od razu 3 by mieć pewność, że nie zabraknie mi ich przez co najmniej kolejne 3 lata. ^^
Od około dwóch lat bardzo lubuję się w pomadkach labello, bo nie dość, że dobrze nawilżają usta to mają także naprawdę duży wybór jeśli chodzi o kolory i zapachy i są przyjemnie słodkie.Ta ze zdjęcia to Fruity Shine - Cherry ale posiadam w domu co najmniej 4 inne smaki. ^_^
Róż firmy Kanebo (kolor PK-3) jest już kilku lat moim ulubionym. Tak samo jak i szminka tej firmy jest on już raczej ciężko dostępny w sklepach ale tak samo jak ze szminką, wystarczy odwiedzić kilka drogerii w Japonii i w którejś z nich z pewnością wciąż można go kupić. Obydwa produkty widziałam sprzedawane także na ebayu.
Perłowy cien ze zdjecia to chyba jeden z najtańszych dostępnych cieni dobrej jakości ponieważ można kupić go w austriackiej drogeri BIPA i jest to już mój drugi cień firmy b.pretty, ten na zdjęciu to kolor 101 snow. Na żadnym z nich się jeszcze nie zawiodłam, bo nie dość, że są ładnie napigmentowane to są także bardzo wydajne.
Choć nie przepadam za japońską firmą Fasio to akurat ta wodoodporna mascara do brwi naprawdę mi się spodobała. Dobrze się rozprowadza i ma idealny kolor (BR 301), gdyż jest on niemalże identyczny z kolorem moich włosów, czyli taki ciemny blond z rudo-złotym odcieniem.^^
Dwa cienie widniejące na zdjęciu powyżej to cienie na których bazuje 99% moich makijaży oczu. Są to już moje drugie opakowania tych cieni, ponieważ lepszych w tej cenie do tej pory nie używałam. Ten po lewej to Vise kolor PK-3 japońskiej firmy Kose, który jak wszystkie cienie tej firmy ma bardzo słodkie, cukierkowe opakowanie ^_^, natomiast ten po prawej to cień japońskiej firmy Chifure. Nie znam jego koloru bo zwyczajnie nie widzę takiego oznakowania na tyle opakowania, ale sam cień jest idealny do jakichkolwiek makijaży inspirowanych stylem gyaru lub nawet ulzzang. :)

A więc to by było chyba na tyle. Oczywiście mam wiele więcej niezbędnych kosmetyków ale są to podstawy typu eyeliner w żelu czy tusz do rzęs, które raczej każdy posiada w swojej kosmetyczce, tym bardziej, że te, które ja używam w tym momencie są firm, które można spotkać w każdej europejskiej drogerii. Mam nadzieję, że przyda wam się ten post i może ktoś z was skusi się na kupno z którychś z wymienionych kosmetyków. ^^

5 komentarzy:

  1. pomadki Nivea, też uwielbiam:) choć bardziej truskawkową wersję. Co do żelu Effaclar mam mieszane uczucia...używałam przez 2 lata, wszystko było super i nagle zaczął mocno wysuszać moją skórę pod oczami, musiałam się z nim pożegnać i przestawić na coś delikatniejszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm ja używam go od prawie półtora roku i jest okej ^^ Może z czasem też przestawię się na jakiś japoński żel, choć moim zdaniem one są znowu trochę za delikatne. :<

      Usuń
  2. Ja się zadowalam często kosmetykami z Essence:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc to nie miałam zbytnio okazji spróbować na sobie ich kosmetyków. Mogę jedynie powiedzieć, że mają dobre lakiery ^^

      Usuń
  3. Kremy Nivea są świetne, zgadzam się całkowicie. Co do pomadek ja używam często Smackers albo o smaku Sprite'a albo truskawkowego (koniecznie z taką dziwną zatyczką) ewentualnie Nivea oliwkowa.

    OdpowiedzUsuń