wtorek, 21 stycznia 2014

Powrót do blogowania

A więc powracam do blogowania. Po ponad dwóch miesiącach odkąd jestem w Japonii.
Na prawdę bardzo ciężko było mi się zebrać do napisania tej notki. Powodów miałam pełno, ale głównym powodem był stres związany z załatwianiem wizy i rejestracji małżeństwa. Nie potrafiła się na niczym skupić i nawet w sylwestra martwiłam się czy moja ostateczna prośba o wizę na pewno nie zostanie odrzucona.
Szóstego stycznia doszedł do mnie z Polski ostatni niezbędny dokument a już ósmego stycznia miałam ostateczny termin na dostarczenie wszystkich potrzebnych im dokumentów.
W polskim urzędzie stanu cywilnego wymagano ode nas pisemnego potwierdzenia, że nasz indonezyjski akt małżeństwa jest prawdziwy. Rodzice męża załatwili nam taki dokument, który w formie skanu wysłałam do konsulatu polskiego w Tokio z pytaniem czy jest on wystarczającym dowodem. Pani konsulat stwierdziła, oczywiście po jak to określiła, konsultacji z ambasadą w Indonezji, że nie jest on wystarczający i najlepiej abyśmy albo sami polecieli po ten odpowiedni do Indonezji, albo poprosili rodziców męża by załatwili nam kolejny dokument.
Wtedy miałam ok. 2 i pół tygodnia do terminu ostatecznego a moja rejestracja małżeństwa w Polsce była w sumie jeszcze nie zaczęta, więc z mężem postanowiliśmy zignorować to co mówią nam tu w konsulacie i po prostu wysłać to co mamy. I co się okazało? USC przyjęło wszystko bez najmniejszego problemu, wszystkie dokumenty im odpowiadały i już po dosłownie dwóch dniach od dotarcia wszystkich dokumentów w Polsce, nasze małżeństwo było tam już zarejestrowane.
Jaki z tego wniosek? Nie zawsze można ufać urzędnikom, szczególnie w sytuacjach kryzysowych gdy czasu mamy naprawdę niewiele.
A więc tak, teraz już oficjalnie jestem mieszkanką Japonii. :)
Co prawda, ta karta jest niestety wciąż z moim nazwiskiem rodowym, ale gdy tylko otrzymam do rąk nowy paszport z nowym nazwiskiem to wybiorę się do Urzędu Imigracyjnego ponownie i poproszę o nową kartę. Wtedy otrzymam ją już po dosłownie pół godziny. 

Przez pierwsze ponad dwa tygodnie w Japonii, nie mogłam przyzwyczaić się do tego, że moje wakacje się skończyły i wracam do codziennych zajęć, w tym gotowania. Dopiero po dwóch tygodniach zaczęłam gotować obiady i kolacje, więc przez te dwa tygodnie stołowaliśmy się z mężem albo w naszych ulubionych pobliskich restauracjach albo kupując ulubione bento.
Aktualnie szykuję jedzenie już co najmniej trzy razy dziennie, gotując głównie dania polskie i indonezyjskie. Zastanawiałam się czy interesowały by was przepisy na dania indonezyjskie? Problem w tym, że ta kuchnia wymaga zazwyczaj przynajmniej mieszanki przypraw do danego dania lub kilku ziół.
Pod koniec tego roku planuję pójść do tutejszej szkoły a w tym czasie w sumie moim jedynym obowiązkiem to po prostu bycie... żoną. Dbam o męża jak najlepiej tylko potrafię i wciąż mam wiele czasu dla siebie i znajomych.
Jestem bardzo otwarta na spotkania z polakami odwiedzającymi Tokio, jednak wolę gdy przed jakimkolwiek planowaniem takiego spotkania poznam daną osobę choć trochę. W tym roku mam zaplanowane już 4 spotkania z Polkami, które znam od pół do trochę ponad roku.

Kolejne kilka postów mam już zaplanowanych, bo planuję trochę się rozpisać o naszych podróżach w Indonezji i Tajlandii a także w skrócie opisać nasz ślub i prawdopodobnie podzielę się kilkoma zdjęciami z ceremonii i wesela. Mam nadzieję, że się wam one spodobają. :)

Mój indonezyjski akt małżeństwa wraz z paszportem (wciąż z tylko rodowym nazwiskiem) i  moja nowiutka karta Alien, a co za tym idzie - dowód na posiadanie wizy w Japonii :)

1 komentarz:

  1. Hej,
    ja (Maks) i mój przyjaciel (Artur) mamy w planach w te wakacje lecieć do Tokio. Czy mogłabyś polecić nam jakiś hotel do 150zł za dobę? :C

    OdpowiedzUsuń